sobota, 26 września 2009

ŻYJ ZAMIAST SZUKAĆ ŻYCIA

"Przepraszam panią - rzekła jedna morska ryba do drugiej - jest pani starsza ode mnie i bardziej doświadczona, pewnie będzie mi pani mogła dopomóc. Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają oceanem? Szukałam już wszędzie - bez rezultatu. - Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz - odpowiedziała stara ryba. - To? Przecież to tylko woda... A ja szukam oceanu! - odparła rozczarowana młoda ryba odpływając, by szukać gdzie indziej." A.D.Mello


Jest pewna chrześcijańska idea, którą można określić mianem koncepcji, w której kiedy robimy coś dla innych nie musimy być szczęśliwi sami. Jak masz cieszyć się życiem i pomagać innym, gdy stale czujesz się winny, stale chodzisz do kościoła, by spowiadać się ze swych złych uczynków? Źle zrobiłem, źle, źle… całe życie wydaje ci się składać z grzechów. Instytucja spowiedzi powstała ponad 1100 lat po śmierci Chrystusa, dodatkowo nigdzie w Nowym Testamencie nie znajdziesz informacji o konieczności tworzenia jakiejkolwiek instytucji katolickiej. Kto dał kapłanom prawo do rozgrzeszania i oceny innych w imię Boga? To czysta iluzja, że jakikolwiek człowiek może kogokolwiek rozgrzeszyć. Pierwszy Papież był mianowany w IV wieku a Rzym stał się miejscem jego urzędowania jedynie dlatego, że tam było ówczesne "urzędowe" centrum cywilizacji. Stąd była potrzeba sformalizowania także religijności, aby cała władza nad ludzkością znalazła w jednym miejscu. Formuła istnienia grzechu, mimo śmierci Zbawiciela, który odkupił ludzkość za wszystko z przeszłości i przyszłości to w istocie pogląd, który pozwala wygodnie manipulować społeczeństwem.

Natomiast jeżeli Ty chcesz kochać świat, zbawiać go i karmić, to wspaniale. Lecz najpierw pokochaj i nakarm siebie.

Koncepcje oparte na duchowości Wschodu są w opozycji do idei typu nieszczęśliwy pomaga nieszczęśliwym i jest to coś, do czego pomału dochodzą nurty współczesnej filozofii i psychologii. Nie musisz nadstawiać drugiego policzka, możesz robić coś co da radość, bez poczucia winy, działać celowo i efektywnie. Jeśli twój umysł za swoją naturalną drogę uznaje cierpienie skupiasz się na koncepcji winy, kary i nagrody po śmierci. Dobre uczynki dają automatycznie szczęście temu kto je wykonuje, co więcej przynoszenie szczęścia innym daje własne poczucie radości i spełnienia. Nie jest to ograniczone przez formy dualizmu. Jeden ze starożytnych filozofów twierdził, że całe dobro, które wykonujemy jest egoistyczne. Dziś jego pogląd nazywa się „Błędem Hedrona”. Wynika to z faktu, iż wtedy, kiedy odczuwamy głód lub pragnienie to myślimy o jego zaspokojeniu a nie o dobrym samopoczuciu. Jeśli jakaś cześć naszego ego myśli, że otrzyma za to jakąś nagrodę, choćby przez to, że dostaniesz od świata to co mu dajesz ma to zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Ciesz się z dobrych uczuć, które masz w sobie robiąc coś dla innych. Jakiekolwiek poglądy na temat tego, co robić a czego nie robić nie są potrzebne. W takim podejściu jest za mało wolności i prawdziwej radości. W życiu chodzi nie o to, aby mieć wszystko, czego się pragnie, ale o to, aby pragnąć wszystkiego, co się ma. Najdonioślejsze stwierdzenia na temat życia na ogół są intuicyjne. Wiesz, że są prawda, zanim jeszcze rozumiesz, jak i dlaczego. Są wynikiem głębokiego wglądu, który wykracza poza dowody, logikę, rozum. Każde zdarzenie w życiu jest cudem, jak samo życie. Życie ma za zadanie dostarczyć duszy idealnych narzędzi, idealnych okoliczności, idealnych warunków, do urzeczywistniania i doświadczania, ogłaszania i obwieszczania, objawiania i spełniania twej prawdziwej istoty. Toteż nie osądzaj ani nie potępiaj. Odrzucaj etykietki wszędzie tam gdzie są. Żyj poprzez doświadczenie.

Twoje życie jest zbyt krótkie i zbyt cenne aby stać się kopią czy naśladowcą. Oczywiście, możesz je spędzić ucząc się na pamięć wersetów biblijnych czy sutr. Ale tak naprawdę zostaw to co pomyśleli i napisali wcześniej inni. Zostaw wygrywanie i przegrywanie, po porostu odnajdź swoją pierwotną radość. Szczęście jest chwilowe a radość jest na zawsze. Lepiej być Panem siebie niż panem całego świata. Ten kto osiągnie radość stanie się źródłem inspiracji dla innych ludzi. Czegokolwiek dotkniesz stanie się złotem. Zwykłe kamyki w Twojej ręce przeobrażą się w diamenty a ludzie dotknięci przez Ciebie nie będą już zwykłymi ludźmi.

Karol Marks i jego naśladowcy twierdzili, że religia a w zasadzie duchowość to opium dla ludu. To zdecydowanie błędny pogląd ponieważ było to pigułką nasenną dla marksistów. Rzeczywiste doświadczenie pokazuje, że opium daje takiego kopa, że trudno uwierzyć. Karol Marks prawdopodobnie nie wiedział nawet jak ono działa. Ale tak jest z większością tak zwanych prawd powszechnych, uznawanych za społeczeństwo za pewnik. Ludzie nie mających pewnych doświadczeń wiedzą zwykle lepiej "jak to jest" od tych co je mieli :)

Zachodnia cywilizacja unika prawd związanych z prawdziwą naturą istnienia. Ważne jest to aby żyć komfortowo i przyjemnie, w świecie iluzji. Unika się tematów choroby, starości i śmierci czyli tego co kluczowe i ostateczne. Kiedy Bóg chce Ci zrobić podarunek, zawsze opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje.

Pewna iluzja dotycząca pozycji społecznej, władzy, posiadania wiedzy czy też uznania w oczach innych popularności czy finansowego spełniania, tytułów naukowych, daje pozory prawdziwego życia. Buduje pozornie prawdziwy obraz tego, co jest ważne. Ludzie tracą czas usiłując znaleźć szczęście tam, gdzie nigdy znaleźć go nie można. Są jednak cztery pośrednie cierpienia, które dharma od ponad dwóch tysięcy lat ściśle definiuje. Cierpienie tego, że a) nie ma się do czego się dąży lub się pragnie, b) lęk przed utratą tego co się ma, c) cierpienie związane z tym, że dostaje się to czego się nie lubi oraz d) cierpienie związane z tym, że nie dostaje się tego co się lubi. Zauważ jak to po wielu latach jest nadal superaktualne.

Aleksander Macedoński, który jako jedyny w historii władał praktycznie całym światem, ostatecznie kazał się pochować w pustymi rękami, aby pokazać ludziom, że bogactwo, władza, prestiż i szacunek nie mają żadnego realnego znaczenia. Uznał ostatecznie, że zmarnował swój czas na to, aby cieszyć się życiem, nigdy nie będąc w pełni szczęśliwy ani spełniony mimo iż był prawdziwym numerem jeden tamtych czasów. Cesarzem świata. Niestety, taka dokładnie jest natura ludzkiego umysłu. Twoje potrzeby powstają wtedy, kiedy wydaje ci się, że istnieje coś na zewnątrz Ciebie, czego nie posiadasz, a co twoim zdaniem jest konieczne dla twojego szczęścia.

Ciekawa jest powszechnie akceptowana koncepcja, że ludzie oddają cześć Bogom, z którymi tak naprawdę nie potrafiliby w rzeczywistym świecie egzystować. Jestem przekonany, że gdyby Chrystus zstąpił powtórnie na ziemie ludzie bardzo szybko doszli by do wniosku, że nie spełnia ich oczekiwań religijnych. Prawdopodobnie nie trzymałby się nauk tzw. Pisma Świętego, zadawał by się z niewłaściwymi ludźmi i tak dla hierarchów kościoła jak i dla fundamentalistów dosyć szybko stałby się wrogiem. Ludzie zbyt są przywiązaniu do prawd upatrujących jedynej słusznej wersji w Pismach napisanych przez ludzi, a zwanymi przez innych Świętymi.

Podobnie Allach. Jestem pewien, że robiąc to co kiedyś robił na pewno siedział by w więzieniu. Nie wiem także czy z Bogiem ze Starego Testamentu chciałbyś zamieszkać w jednym domu. Jeśli ktoś nie nadaje się na Twojego sąsiada z pewnością nie powinieneś traktować go jako swojego Boga. Rozumiem, że mahometanie chcą mieć jak najwięcej dzieci aby móc toczyć święte wojny a chrześcijanie aby miał kto utrzymywać hierarchię kościelną, ale nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Nam powinno zależeć przede wszystkim na jakości a nie ilości. Zresztą nigdzie w Pismach nie sprecyzowano, że do modlitwy potrzebni są duchowni, wspólnota religijna czy księża. To koncepcje czysto ludzkie. Do Boga można i warto się modlić bez żadnych pośredników. Zauważ że religia jest kompletnym i sprawdzonym biznesowo systemem, opartym na zarządzaniu i logistyce, najczęściej nie mającym w istocie zbyt wiele wspólnego z prawdziwą duchowością.

Jeśli do szczęścia potrzebne ci jest zaistnienie określonego wyniku, to jest to uzależnienie. Jeśli po prostu życzysz sobie określonego wyniku, to jest to upodobanie. Jeśli zaś nie masz upodobań w tym względzie, to jest to akceptacja.