poniedziałek, 28 września 2009

UMYSŁ

"Tylko ofiary pytają wciąż: „dlaczego?!”. Spokoju należy szukać
w akceptacji faktu, iż w każdym zdarzeniu kryje się „boska doskonałość”, lekcja dla Ciebie." C. Tipping


Często ludzie lubią się poczuć w jakiś sposób lepsi do innych. W związku z tym chętnie obudowujemy nasze życie różnymi rzeczami: edukacją, pieniędzmi, religią, filozofią, praktyką zen, tao, czymkolwiek. Powodem, dla którego ludzie lubią zasady, plany i religie jest fakt, iż dają one ludziom chwilowe poczucie bezpieczeństwa. Jedynym sposobem zrozumienia jest nie wiedzieć. Wtedy nie zostaje w nas nic czym moglibyśmy być przygnieceni i zagubieni. Z jednej strony budujemy przecież to wszystko, żeby móc się czegoś trzymać - tymczasem z drugiej te podtrzymujące idee trzymają nas w szachu. Stajemy się więźniami. Medytując mając konkretny cel przenosisz się z jednego więzienia do drugiego. Stajesz się więźniem subtelnej postawy, która mówi że wchodząc w duchowość, zmieniając się wewnętrznie wchodzisz na właściwą drogę.

Pozornie mamy wrażenie, że wszystko jest dobrze, że jesteśmy pobożni lub wyzwoleni, że robimy rzecz, która jest ponad przeciętność. Ci inni paskudni ludzie piją, jedzą, uprawiają seks, liczą pieniądze, a ja siedzę i medytuję - a więc jestem w porządku. To bardzo niebezpieczne myślenie, bardzo niebezpieczny sen. Ten sen z pieniędzmi i całą resztą nie jest aż tak niebezpieczny, bo łatwo się z niego obudzić. Ale ten sen o praktyce, o oświeceniu, o specjalnych energiach, o byciu na drodze do oświecenia to jest dopiero demoniczny sen. To się do nas przykleja i dużo trudniej jest zmyć to z siebie. Z jednej strony to cudowna rzecz, to coś nieocenionego, "jestem osobą zaangażowaną w duchowość, a więc jestem lepszy". Jest taki kącik w naszym umyśle, który potrzebuje jakiejś kariery, nawet tej wewnętrznej. Pojawiają się pieniądze umysłu. Tyle, że to kolejna iluzja. Ci którzy sztywno przestrzegają zasad pobożności, starają się jak mogą. Dla nich obserwowanie, jak świat pogrąża się w pozornym chaosie jest przerażające dopóki nie uświadomią sobie , że chaos sam w sobie jest Bogiem w jego nieskończonej inteligencji. Sądzą że wszystko jest lepsze, wtedy kiedy zostanie zamknięte w koherentnej strukturze.

A gdzie są korzenie ludzkiego strachu? Zgadnij! Umysł. Nadal umysł. Jakikolwiek problem pojawia się na tym świecie, także ten naprawdę wielki, jeśli się mu przyjrzysz, zaczniesz analizować i sprawdzać, gdzie to się zaczęło, skąd się to wzięło - zawsze skończysz w umyśle. Umysł jest tak potężny, że mógłby unieść wyimaginowaną pieść, uderzyć nią w mur i wierzyć, że to naprawdę Twoja pięść. Jeśli do tego dojdzie zacznij wątpić w to że siedzący w Tobie terrorysta jest Tobą. Nie ważne od czego zaczniesz to kwestionować. Zadawaj dobre pytania: czy to że „ja jestem taki – czy to prawda?”, czy "on jest niewdzięczny – czy to prawda?” Wola Boga i twoja wola to jedno i to samo. Bez znaczenia czy jesteś tego świadomy czy nie. Te rzeczy, które uważamy za najstraszniejsze w rzeczywistości uczą nas najwięcej. Zawsze dostajemy to, co jest nam potrzebne, a nie to co myślimy że jest nam potrzebne.

Świat stworzony przez umysł można unicestwić tak by wrócił tam, skąd przyszedł. Jak? Stawiając odpowiednie pytania i szukając głębokiej odpowiedzi, nie płynącej już z umysłu, ze słów wypowiadanych przez umysł ale wypływające z samej głębi siebie.

1. Zapytaj siebie czy to o czym mówi umysł to prawda, absolutnie niepodważalna czy tylko pewne wyobrażenie, historyjka na ten temat. Odrzuć pierwsze, automatyczne i wychodzące z umysłu odpowiedzi. Szukaj głębiej. Coraz głębiej. Aż znajdziesz prawdę w sobie.

2. Jak się czujesz myśląc w dotychczasowy sposób, bez kontestowania tego co umysł wytworzył?

3. Gdzie w Tobie jest to uczucie, w jaki sposób Cię prześladuje?

4. Teraz po prostu odrzuć ten sposób myślenia i sprawdź kim byłabyś bez tej pierwotnej, niszczącej Cię myśli. Jakie to uczucie? Co czujesz?

5. Znajdź co najmniej trzy dowody na to, że myśl przeciwna myśli w którą wierzyłaś, tej która pozornie wydawała się prawdziwa są jeszcze bardziej prawdziwe niż ona sama. Najprawdopodobniej znajdziesz ich znacznie więcej niż trzy.

6. Porównaj je z pierwotną, nieszczącą Cię myślą. Zauważ, że dzięki temu ćwiczeniu przestała sprawiać wrażenie prawdziwej.

To zdumiewające jak to działa. Jesteś wolna. Możesz czuć radość, która jest Twoją pierwotną naturą.

Dzięki temu procesowi odkryjesz, że jesteś uwolniona z okowów umysłu, uwalniasz się z jego kontroli. Możesz zakochać się w tym, co niepoznane. A ponieważ przestaniesz wtedy wierzyć umysłowi, w myśli, nawet umysł odczuje spokój, ostatecznie stając się Twoim przyjacielem.

Być może w pewnym momencie myśl podobna do tej pierwotnej powróci w zbliżonej, zmienionej formie. Zakwestionuj ją ponownie, działając wg. tej procedury.

Chcesz wiedzieć czy to zadziała? Zawsze działa. Przekonaj się.