"Kiedy człowiek jest niedojrzały, reaguje nienawiścią." Konfucjusz
Obecnie na świecie jest ok. 250 kierunków psychoterapii, dzielonych na 3 kategorie wg. orientacji na przeszłość, przyszłość i koncentrowania się na teraźniejszości. Tylko w Polsce istnieje kilka stowarzyszeń, zrzeszających zawodowo terapeutów i psychologów, nie uznających się i bezpardonowo zwalczających się wzajemnie, w imię własnych, biznesowo-prestiżowych celów. Nie prowadzi się kompletnych badań, czy te metody bardziej pomagają czy szkodzą klientom, terapeuci nie są lekarzami a w pewnym sensie jedynie eksperymentatorami na materiale ludzkim. Co ciekawe stomatologia, chirurgia czy kardiologia ma racjonalną spójność środowiskową, jednomyślność i efektywność, która jest mierzalna.
Osobiście uważam, że jest to głównie świetny biznes, niezmiernie mało etyczny, napędzany ludzkim strachem i obietnicami nie mającymi pokrycia w efektach. Może nie aż tak dochodowy jak religia czy polityka, ale w sumie niewiele im ustępuje. Klient jest na tyle cenny, im dłużej można go terepeutyzować. A trwa to najczęściej bardzo długo, a po pewnym czasie okazuje się zwykle że mimo wydanej pokaźnej sumki pieniędzy i czasowi, jaki się na terapie straciło efekty są krótkotrwałe. Wtedy rekomenduje się wznowić terapię lub zmienić metodę, terapeutę i zacząć od nowa :)
Gdybyśmy, powiedzmy, zaczęli obserwować dzieci np. pod kątem tego jak szybko chodzą po pewnym czasie mogła by powstać nowa gałąź psychoterapii dziecięcej pt. chodologia pediatryczna. W poczytnych magazynach dla Pań i tych typu Bądź Supermamą pojawiły by się alarmujące artykuły o tym jak zbyt szybkie lub zbyt wolne chodzenie zagrozi stawom twojego malucha, niszcząc mu całe życie. Najpierw oczywiście powstały by odpowiednie kategorie szufladkujące dzieci np. dechodologia - dla tych, którzy chodzili by za wolno w stosunku do wzorca i achodologia czyli Ci do chodzili by za szybko. Można by było wydać masę opracowań a także doktoryzować się z chodologii pediatrycznej. Były by sympozja, odczyty i opracowania profesorskie. Książki i periodyki. Prawdopodobnie powstały by także kosztowne terapie, wyciągające od rodziców pieniądze pod pozorem doprowadzenia ich pociechy "do wzorca społecznego", a z czasem może i leki lub szczepionki (vide modne swego czasu kampanie dot. pneumokoków, reklamowane w czasie kiedy wynaleziono szczepionkę, oferowaną za jedyne kilkaset złotych). Będzie to oczywiście niezmiernie bolesne, szczególnie w sferze finansowej. Cóż, w końcu udowodniono, że ludzie potrafią zapłacić wiele aby przestać się bać lęku, szczególnie tego który przyszedł z zewnątrz:)
Ciekawa jest analiza założeń obecnych założeń kultury i filozofii Zachodu, stojących w konfrontacji z znanymi od setek lat koncepcjami Wschodniej myśli oraz systemu wartości. Uznany amerykański psychiatra Howard C. Cutler prześledził losy bardziej lub mniej znanych osób które w życiu spotkała duża tragedia osobista lub wydarzenie, które ziściło swoje wcześniejsze marzenia. Najczęściej spotykaną opinią wśród osób, które znacznie zmieniły swój status materialny np. zwycięzców loterii którzy w nieoczekiwany w sposób nawet w młodym wieku stali się ludźmi nie muszącymi do końca życia pracować był fakt iż w 86% przypadków poziom ich zadowolenia z życia zamiast się podnieść uległ znacznemu lub bardzo znacznemu obniżeniu. Paradoksalnie osoby ciężko doświadczone przez los np. paraliżem czy potwierdzeniem zachorowania na AIDS, chorobą nowotworową czy t.p. zazwyczaj wracają do normalnego stanu lub tez bardzo zbliżonego do normalnego sposobu funkcjonowania po pewnym czasie do adaptacji do całkiem nowej sytuacji. Filozofia Wschodu mówi nam, że aby mieć odpowiednią satysfakcję z życia musimy mieć odpowiedni stan umysłu. On tak naprawdę stanowi prawdziwy klucz do szczęścia. W dzisiejszych czasach pod przykrywką opieki socjalnej, bogactwa materialnego, kryje się jakiś wewnętrzny niepokój prowadzący do frustracji, kłótni, uzależnienia od narkotyków typu media, alkohol, nikotyna czy skłonność do obgadywania innych.
Niektóre kierunki buddyzmu, np. ścieżka praktykowana przez światowy autorytet w tej dziedzinie J. Św. Dalajlamę mówi nam że jedynie poprzez pełne przeżywanie cierpienie możemy znaleźć odpowiednią ścieżkę rozwoju i odnalezienia właściwej prawdy o sobie. Stoi to w konfrontacji z zachodnim modelem życia oraz postrzegania rzeczywistości, gdzie wszystko ma być łatwe, szybkie, przyjemne i dostępne niemalże na wyciągnięcie ręki. Hedonizm nie zapobiega cierpieniu na głębszych niż powierzchowne poziomy przeżywania rzeczywistości.
Najnowsze metody pseudopsychoterapeutyczne jak rebirthing, New Age, przyciąganie mentalne, wizualizacje czy modne swego kursy rozwoju osobistego, obiecujące osiągniecie natychmiastowego sukcesu minimalnym nakładem sił, stoją w opozycji z tym, co skuteczne i sprawdzone.
Marketing obiecuje gruszki na sośnie. Wchodząc do księgarni na liście bestsellerów znajdziesz książkę "Przyciągnij do siebie trylion dolarów nie wychodząc z domu" lub "Hipnotyzuj sam siebie aby łatwym sposobem znaleźć to czego pragniesz" (szkoda, że bez dopisku oszukując się jeszcze mocniej niż się oszukujesz teraz). To oczywiście działa, lecz jedynie w przypadku tych którzy piszą i dystrybuują tego typu poradniki. O ludzka naiwności.... Pomyśl : po co zasypiać jeszcze głębszym snem wtedy kiedy i tak nie jesteś przebudzona?
Kompletnie inaczej wygląda rozwój przez doświadczenie. Jest prawdziwy, skuteczny, kompletny i dający konkretne owoce w przyszłości. Polega na odrzuceniu niewłaściwego poglądu, działaniu we właściwy sposób, utrzymania najlepszych możliwych relacji. Zdając sobie sprawy z tego że cierpienie jest efektywne. Dowody? We Włoszech za czasów przez 30 lat rządów Borgiów panowały wojny, morderstwa, terror, ogólne cierpienie społeczne ale wydały one Michała Anioła, Leonarda da Vinci i Renesans. Przypadek? Hmmm. Za to w nieodległej Szwajcarii przez 500 lat królowała braterska miłość, demokracja i pokój.
Cóż ona przyniosła światu?
Zegar z kukułką!