"Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko." A.Einstein
Prawdziwy duchowy nauczyciel niczego nie naucza w potocznym rozumieniu tego słowa. Pomoże jedynie Ci odkryć i odsłonić wymiar wewnętrznej głębi, która jest Tobą. Słowa nie są niczym więcej jak drogowskazami, prowadząc do głębi Ciebie, do przestrzeni nieskończenie rozleglejszej niż myśli. Wewnętrzna cisza i wewnętrzny spokój to esencja istnienia.
Istnieją dwa rodzaje duchowości: pierwszy polega na tym, że dobrze nam się powodzi, radzimy sobie nieźle w pracy, mamy przyjaciół i dajemy szczęście partnerowi czy partnerce, ale w pewnym wieku nagle odkrywamy, że czterdzieści lat w fabryce, niezadowolone dzieci, gderliwa żona, piękne przemówienia przy odchodzeniu na emeryturę i wreszcie skromny pochówek, nie mogą być wszystkim, co składa się na ludzkie życie. Postanawiamy wówczas, że chcemy zrobić coś więcej, stopniowo zaczynamy interesować się umysłem i rozwijać się. Jest to zdrowa postawa - coś już się nam udaje, od niczego nie uciekamy, uczymy się jedynie czegoś nowego.
Drugi rodzaj duchowości nie jest już tak zdrowy. Nic nam się nie udaje, mamy mnóstwo problemów i uciekamy od nich w jakiś dziwaczny rodzaj religijności, w którym i tak chodzi jedynie o to, żeby zapomnieć o kłopotach. To nie jest dobre, dlatego upewnijcie się, że przed niczym się nie ukrywacie, że radzicie sobie w życiu.
Częstym powodem, który inspiruje człowieka do wejścia w duchowość jest lęk. Zjawiska trwają dopóty, dopóki nie odetniemy ich od ich korzeni. Oczyszczając umysł odcinamy korzenie wszystkich trudności i problemów. Najpiękniejsza choćby fala znaczy mniej niż ocean. Najlepszym sposobem pozbycia się strachu jest życzenie wszystkim wszystkiego co najlepsze. Musisz zobaczyć, że lęk nie jest pierwotną, lecz wtórną chorobą umysłu.
Na początku istnieje podstawowa niewiedza, która sprawia, że nie jesteśmy zdolni do postrzegania przedmiotu, podmiotu i działania jako części tej samej całości. Następnie z tego podstawowego pomieszania wyłania się przywiązanie do tego, co lubimy i niechęć wobec tego, co nam nie odpowiada. A z tych uczuć wyłania się więcej uczuć. Z niewiedzy wyłania się głupia, wyłączająca duma, która nas samych wynosi ku górze, a innych poniża. Istnieje jeszcze dobra duma, która włącza - mówi ona, że wszyscy jesteśmy wspaniali. Z przywiązania wyłania się chciwość, chcemy zatrzymać to, co się nam podoba, z gniewu rodzi się zawiść, ponieważ nie chcemy aby ci, których nie lubimy, byli szczęśliwi. Kiedy te przeszkadzające uczucia już się pojawią, wówczas z ich wzajemnych kombinacji powstają kolejne kombinacje przeszkadzających uczuć. Tak naprawdę lęk wyłania się z gniewu. Po prostu ktoś, kto doświadcza lęku, częściej pozwalał sobie na luksus gromadzenia w umyśle gniewnych i niechętnych myśli. Kiedy umysł spogląda na siebie samego, skonfrontowany z własną zawartością, widzi te wszystkie straszne rzeczy i się boi.
Najlepszą metodą pozbywania się lęku jest jak największa ilość dobrych życzeń dla innych. Jeżeli będziesz to robił, to lęk nie będzie miał do ciebie dostępu.