piątek, 23 października 2009
BÓG, KTÓREGO NIE BYŁO
Kontrowersyjny, choć w wielu kwestiach spójny z aktualnym obrazem amerykańskiej wiary, materiał autorstwa Briana Flaminga.
Pomijając same rozważania czy Chrystus był faktycznie bogiem czy boskim prorokiem (jak chcą muzułmanie czy nawet ruchy chrześcijan poza wiodącym nurtem) warto przyjrzeć się samemu faktowi jego istnienia w sposób relatywny. Nawet poza samymi źródłami biblijnymi, dla niechrześcijan będące mniej wartościowym źródłem niż ówczesne przekazy świeckie, działalność misyjno-polityczna Jezusa została udokumentowana przez ówczesnego żydowskiego historyka, Józefa Flawiusza. Według jego kroniki "Dawne dzieje Izraela": "Jezus został aresztowany w Jerozolimie, oraz został skazany na śmierć przez Poncjusza Piłata, mimo iż czynił rzeczy niezwykłe". "W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry [jeśli w ogóle można go nazwać człowiekiem]. Czynił bowiem rzeczy niezwykłe i był nauczycielem ludzi, którzy z radością przyjmują prawdę." Antiq., ks. XVIII, rozdz.III, 3.
Nie tylko pismach żydowskich i w ewangeliach (tak kanonicznych jak i w apokryficzych, o których wspomina autor) znajdujemy dużo materiału biograficznego, który można łatwo skonfrontować z innymi źródłami, stricte historycznymi. Tak Swetroniusz jak i Tacyt, ówcześni rzymscy kronikarze, umieszczają go jako postać istniejącą realnie, w opisywanych przez siebie wydarzeniach "Żydów wypędził [Klaudiusz] z Rzymu za to, że bezustannie wichrzyli, podżegani przez jakiegoś Chrestosa" (Boski Klaudiusz, XXV) lub "Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata" (Roczniki XV,44).
Ciekawym wątkiem, który mógłby posłużyć za kanwę sensacji mogłaby być rola samego prokuratora, Piłata. W opowiadaniach biblijnych kreuje się go na prawego i łagodnego osobnika, co zupełnie rozmija się prawdą historyczną tego okresu. Pojawił się on w roku 26 n.e., wkraczając wraz z wojskiem do Jerozolimy. Już wkrótce postanowił zagarnąć mienie Świątyni, potrzebne mu na budowę wodociągu, swoistej gry politycznej o ustawienie status quo. Jako że po samym fakcie dokonanym musiał wówczas stawić czoła wrogiej demonstracji, składającej się prawie 10 tysięcy żydowskich uczestników, rozkazał żołnierzom zdjąć mundury i włożyć czarne żydowskie płaszcze, dostatecznie obszerne by można było pod nimi ukryć sztylety. Na umówiony znak żołnierze "Poczęli zadawać razy, zarówno spokojnym obywatelom jak i zbuntowanym" Józef Flawiusz (Ant. ks. XVIII, rozdz. III, 62).
Od tamtej pory, dla społeczności lokalnej Piłat stał się wrogiem numer jeden, z czego on sam znakomicie zdawał sobie sprawę. Aresztując i skazując Jezusa, pod zarzutem bycia "Żydowskim królem" doprowadziłby do otwartego buntu, patrząc na popularność jaką cieszył się wśród tłumów ów Galilejczyk. Najlepszym sposobem stało się zaangażowanie w akcje kapłanów i nadanie całej akcji pozorów legalności ze strony Sanhedynu, w ten sposób cała sprawa dotyczyć będzie raczej Żydów niż Rzymian.
Kwestią jest jednakże to, że opierając się na źródłach historycznych, bez trudu możemy znaleźć dowody na to, że w tamtym czasie sam Sahedyn miał wystarczające uprawnienia do tego, aby skazać na śmierć każdego, kto dopuścił się bluźnierstwa i często z tego prawa korzystał. Nie było żadnej potrzeby zabierać o zgodę Piłata, administracji państwowej. Dokładnie w tym samym czasie niejaki Szczepan, jeden z diakonów, został także oskarżony o bluźnierstwo, po czym wypędzono go za miasto i niezwłocznie ukamienowano. W całą tą sprawę nie był zamieszany ani jeden Rzymianin, nie było nawet składanego wniosku do prokuratora, co dowodzi faktu iż Jezus został oskarżony, skazany i stracony z przyczyn pozadiasporowych.
Podejrzewam, że późniejsze redakcje kanonu biblijnego miały za zadanie taką manipulacje przesłaniem, aby było ono jak najbardziej akceptowalne przez masy wyznawców, w których przeważającą ilość stanowili właśnie Rzymscy obywatele Republiki.