piątek, 9 października 2009

DROGA DO DOMU

"Ten kto nie jest zadowolony z tego co ma, nie będzie również zadowolony z tego co chciałby mieć" Sokrates

Jezus nie był chrześcijaninem, Budda nie był buddystą a Mahavira wyznawcą dżainizmu. To ludzie, którzy postarali się przejąć schedę po duchowych gigantach zaczęli budować systemy wiary. Kiedy religie przybrały postać zorganizowaną stały się niebezpieczne ponieważ stały się polityką w masce religii. Dlatego wszelkie religie świata starają się pozyskać jak najwięcej wyznawców, podobnie jak partie polityczne. To jest mowa liczb, kto ma więcej, kto jest bardziej wpływowy. Będąc hinduistą, muzułmaninem czy taoistą niszczysz czystość duchowości. Ona nie potrzebuje żadnych przymiotników i etykiet. Nie daj się nabrać na stereotypy i wrzucanie ludzi w szufladki.

Człowiek jest fundamentem rzeczywistości. Przychodzi sam, zostaje sam a pomiędzy tymi dwiema samotnościami rodzą się wszystkie rodzaje związków, dostarczając nam jedynie złudzeń. W tłumie wydaje Ci się, że wiesz kim jesteś. Masz imię, zawód, masz dane w dowodzie osobistym. A kiedy wchodzisz z tłumu kim jesteś? Nagle zauważasz, że nie jesteś swoim imieniem ponieważ zostało Ci ono nadane przez kogoś innego. Kim jesteś? Nie jesteś swoim zawodem, rolą społeczną, nawet Twoje ciało jest jak pożyczony samochód. Kim jesteś? Nie jesteś też swoimi myślami, ponieważ w nocy kiedy śpisz poza krótką fazą marzeń sennych nie masz myśli a nadal jesteś, istniejesz. Kim więc jesteś? Nie wiesz. To co prawdziwe nie ma imienia. Nie zmienia się, nie płynie, nie odchodzi nie powraca. Jeśli nazwiesz to czymś, nic nie osiągniesz. Po prostu zostań z tym "nie wiem", stanem jaki masz przed myśleniem. To "nie wiem" jedynie wie.

Pomyślimy chwilę nad grą, nazwaną przez społeczeństwa zakochanymi. Kochankowie mówią sobie nawzajem „Kocham Cię” lecz w głębi serca to oni pragną miłości. Im nie chodzi im o to by kochać, lecz o to by być kochanym. Mówią to po to by być kochani, dlatego narzekają „nie kochasz mnie wyjątkowo mocno, prawdziwie”. Do projekcji, jaką tworzysz, do fałszywej idei partnerstwa. Cokolwiek zrobi partner w głębi siebie możesz czuć, że zawsze jest pewnie coś więcej, inaczej, że zawsze możesz liczyć na coś lepszego. I zasypiasz jeszcze mocniej w śnie, którym śpisz na jawie. Myślą często „ja kocham, a ta druga osoba nie odpowiada, nie robi tego co ja potrzebuje”. Zgadnij co robi ta druga osoba. Tak, myśli dokładnie to samo. I tak jak Ty cierpi. Zauważ że mówiąc do innych tak naprawdę mówisz do samego siebie.

Gdy pozbywasz się osobowości, która każe Ci być np.: odpowiedzialnym, inteligentnym, mądrym, dowcipnym czy atrakcyjnym - jakąkolwiek poza - ściągasz siebie, które ma maskę udawania kogoś godnego szacunku, odkrywasz że nie ma żadnej potrzeby szukania akceptacji. Bo po prostu nie ma… Szukanie tego u innych to jedno z największych oszustw w historii świata, jakie zostały ludziom sprzedane przez społeczeństwo. Jedynie osoba pozbawiona inteligencji biega po całym świecie, szukając czegoś, właściwie nie wiedząc czego a kiedy to znajduje to okazuje się że to jednak nie to i nie takie. Czasem myśli, że pieniędzy, że władzy, że szacunku czy właśnie akceptacji innych. Nie wie. Bo szuka nie tam gdzie może znaleźć odpowiedź. Papierkiem lakmusowym czy urzeczywistniasz siebie jest nieustająca radość i poczucie wdzięczności. Kiedy stają się one źródłem Twojego życia to znak, że wracasz do domu.

Człowiek inteligentny zanim rozpocznie podróż do świata zewnętrznego najpierw poszuka własnej istoty. Zanim zacznie szukać po całym świecie zajrzy do wnętrza własnego domu. To przecież proste i logiczne. Jedynie Ci którzy to szukali wewnątrz siebie go tam znaleźli. Bo tylko tam możesz to odnaleźć. W swoim domu, w Tobie.