Pewien król podziwiał proste i niewinne życie buddyjskiego mnicha. Chciał, by ten został jego nauczycielem. Król chciał jednak upewnić się, że ma do czynienia z osobą świętą, z Buddą. Udał do mnicha, pokłonił do stóp i powiedział: Panie, zapraszam Cię, abyś zamieszkał w moim pałacu.
W głębi serca król oczekiwał, że mnich odmówi jego prośbie. Sadził, że odpowie: „Jestem prostym człowiekiem, będę mieszkał pod drzewem. Wyrzekłem się świata i nie chcę do niego wracać".
Mnich jednak odrzekł: W porządku. Przywołaj powóz. Pojedziemy do pałacu.
Król był zaskoczony i pomyślał, że ten człowiek jest oszustem. Było już jednak za późno, by mógł się wycofać. Przywołał więc powóz. Kiedy wsiedli, król odczuł smutek. Mnich wszedł doń niczym władca, król zaś niczym poddany. Król przygotował dla mnicha najlepszy pokój w pałacu, ten rozgościł się i zaczął wydawać rozkazy.
Z upływem dni serce króla nabrzmiewało bólem. Stawał się on coraz bardziej posępny. Mnich wiódł tak królewskie życie, nie miał problemów, wypoczywał, korzystał ze wszelkich wygód. Król zaś kierował państwem i miał różnorodne kłopoty.
Pewnego dnia sytuacja stała się dla króla nie do zniesienia. Mnich wyszedł na poranny spacer do ogrodu. Król zbliżył się do niego i powiedział: Chcę z tobą porozmawiać i spytać o jedna, rzecz. Czy istnieje w tej chwili jakaś różnica pomiędzy tobą a mną? Korzystasz z wystawnego życia, jeździsz złotym powozami, spożywasz doskonale posiłki, wytwornie się ubierasz.
Mnich roześmiał się i odparł: Zaczekaj trochę. Odpowiem ci na to pytanie, kiedy wyjedziemy z miasta.
Wyjechali z miasta i przekroczyli rzekę. Król spytał: Po co mamy jechać dalej? Dlaczego nie odpowiesz mi teraz raz na to pytanie?
Mnich odparł mu : Zaczekaj. Szukam właściwego miejsca, by ci odpowiedzieć.
Dotarli do granicy królestwa. Wtedy król powiedział: To właściwy czas. Znajdujemy się już na granicy.
Chodziło mi właśnie o tu miejsce - odrzekł mnich - Ja jadę dalej. Czy pojedziesz ze mną, czy też wrócisz?
Jakże mogę jechać dalej? Mam przecież Królestwo, bogactwo, żony i dzieci. Nie mogę tego wszystkiego opuścić - odpowiedział król.
Czy teraz zauważasz, na czym polega różnica między nami? Jadę dalej i nie odwracam się. Żyłem w pałacu i używałem wszelkich dóbr, lecz wcale ich nie pragnę. Ty natomiast jesteś przywiązany do swojej własności. Na tym polega różnica między nami. Jadę dalej — powiedział mnich. Święty rozebrał się do naga, oddał ubranie królowi i rzekł: Weź te szaty i bądź szczęśliwy.
Wtedy król pojął własna, głupotę. Ten mnich był prawdziwym skarbem. Upadł więc do jego stóp i powiedział: Wróć, proszę. Dotąd nic rozumiałem. Dziś widzę, na czym polega różnica między nami. Jesteś naprawdę świętą osobą.
Mnich odparł tymi słowami: Mogę wrócić, lecz ty znowu poczniesz się smucić. Różnica nie polega na posiadaniu dóbr, lecz na stosunku do nich. Nie chcę przysparzać ci cierpienia. Przekonałem się, że jesteś głupia osobą. Jeden raz wystarczy.