„Lubię ludzi, którzy dobrze się czują we własnym towarzystwie” K. Wojewódzki
Zabieganie o miłość i aprobatę jest sprawdzonym oraz gwarantowanym sposobem utraty ich odczuwania. O czym myślimy, poszukując miłości, uznania i aprobaty? Prawdopodobnie uważamy, że miłość i aprobata innych są kluczem do królestwa szczęścia. Wydaje się, że zabieganie o nie zagwarantuje miłość, partnera, trwały intymny związek, małżeństwo i rodzinę.
Najczęściej sądzimy, że podejmowanie prób wywarcia wrażenia na społeczeństwie – zyskania podziwu i uznania właściwych ludzi – przyniesie sławę, bogactwo i zadowolenie z życia. Jeśli się to uda pomoże uzyskać poczucie bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że skoro stawka jest tak wysoka poszukiwania mogą budzić wiele nadziei i pochłaniać całą energię. Codziennie ludzi nachodzą dziesiątki natrętnych myśli „Czy dobrze wyglądam?”, „Co oni o mnie pomyślą”, „Czy wywarłam odpowiednio dobre wrażenie”. Stale sprawdzają czy zyskują czy też tracą grunt pod nogami. Śpią. Robią to poza chwilami kiedy muszą przebudzić się na rzeczywistość. Myślenie o tym „Jak wyglądam” w trakcie np. gry w tenisa nie zdarza się. Stąd niektórzy uzależniają się od sportów tzw. ekstremalnych, w istocie sądząc, że to te sporty ich kręcą, nie zauważając że raczej jest to stan, w którym nie mają czasu na myślenie, analizowanie, bycie w przyszłości lub w przeszłości. Interesujące.
Ludzie o szczególnie niskim poczuciu tzw. własnej wartości wierzą iż jeśli nie zostaną zaakceptowani przez innych zostaną na stałe pozbawieni wszelkiej wartości we własnych oczach. Ironia mozolnego zabiegania o miłość i aprobatę innych polega na tym, że trudno tych rzeczy doświadczyć. Ludzie ustawicznie poszukujący aprobaty bliźnich nie zdają sobie sprawy, że są kochani i wspierani nie z powodu lecz pomimo wysiłków, jakie podejmują. Na dodatek im więcej na to pracują tym mniej to dostrzegają. Zaskakujące jak ludzie chętnie obserwują innych a jak rzadko samych siebie. Nie mają czasu zajrzeć w głąb samych siebie i zauważyć faktu, iż skoro mogą obserwować własne myśli to nie są nimi a są właśnie obserwatorami a umysł jest jedynie służącym, narzędziem, podobnie jak noga lub dłoń.
Gdy zaczniesz dostrzegać własne myśli jedną z pierwszych rzeczy jakie zauważysz jest fakt, że nigdy nie jesteś sam. Masz w głowie tajemniczego przyjaciela, który udaje, że jest Tobą. Co ciekawe: człowiek, który ma smutne myśli nigdy nie zauważa, że tylko tak mu się wydaje. Nigdy nie uskarża się, że to jedynie gra wyobraźni, lecz traktuje to jako rzecz najzupełniej prawdziwą. Dokładnie odwrotnie jest z radością czy poczuciem szczęścia. Wielu ludzi traktuje je podejrzliwie. Zaskakujące.
Niezależnie gdzie się udasz i z kim się spotkasz podąży za Tobą głos, który rozlega się w Twojej głowie. Jeśli obawiasz się samotności to oznacza, że obawiasz się własnych myśli. Jeśli je pokochasz będziesz lubić przebywać w ich towarzystwie, nie mając presji na poszukiwanie innego. Nie musisz włączać radia w samochodzie, lub telewizora czy komputera, kiedy wracasz do domu. Sposób w jaki traktujesz własne myśli jest tym, co wnosisz do wszystkich relacji, tak z innymi jak przede wszystkim z samym sobą.
Kiedyś do mędrca przyszedł człowiek, z prośbą aby mu pomógł znaleźć idealnego partnera, ponieważ sam od lat poszukuje kogoś takiego dla siebie po całym świecie, od dawna bezskutecznie. Kiedy mędrzec zapytał człowieka o cechy, jakie ma mieć ten idealny partner człowiek miał już przygotowaną w głowie długą i szczegółową ich listę. Pomogę Ci - rzekł mędrzec - mam na to prosty i gwarantowany sposób aby znaleźć takiego partnera. Po prostu sam stań się dokładnie taki, jak osoba jaką opisałeś. Wtedy od razu partnera do siebie przyciągniesz. Po jakimś czasie okazało się, że człowiek, idąc za radą mędrca stał się dokładnie taki, jak ktoś, kogo poszukiwał po całym świecie. I ze zdumieniem zauważył, że w zasadzie przestał go szukać i potrzebować bo znalazł go.
Tam, gdzie wcześniej wcale go nie szukał.
W samym sobie.