piątek, 30 października 2009

PLUSZOWY MIŚ

"Czysta logika jest ruiną ducha." Antoine de Saint-Exupéry

Często świat wydaje się człowiekowi dziwny, dlatego boi się i dąży do osiągnięcia poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa. Ciekawe są niektóre idee, które ludzie noszą w sobie jako swoje własne, pomimo iż sam ich koncept przyszedł do nich w którymś momencie z zewnątrz. Jedną z najbardziej intrygujących jest fakt przyklejenia etykietki przyjaciela osobom, które się z nimi zgadzają i etykietki wroga tym, którzy z nimi zgadzać się nie chcą. Tyle że świat w którym żyjesz nie jest "jakiś", on po prostu jest. Czy naprawdę ktoś z zewnątrz może sprawić że ty będziesz szczęśliwy?

Małe dzieci mają zwykle swoją ulubioną zabawkę, misia przytulankę lub ukochany kocyk czy coś innego co ma dla nich specjalne znacznie. Takiego czegoś nie da się niczym innym zastąpić, malec kocha to ponad wszystko, jest rzeczą z którą czuje się bezpiecznie. Mimo iż przytulanka może być brudna i może czasem nieładnie pachnieć, jest niezmiernie wyjątkowa i dziecko nie potrafi się z nią rozstać. Nie może go zastąpić żadna nowa zabawka więc rodzice muszą uszanować tą więź, inaczej malec będzie nieszczęśliwy. Gdy rodzina wybiera się w podróż wtedy pluszowy miś jedzie także i jest z reguły traktowany jak członek rodziny.

Jakie znaczenie ma dla dziecka ten pluszowy miś? Jest dla niego czymś obiektywnym, mimo iż znajdując się na zewnątrz stanowi część rzeczywistości. Istnieje naprawdę ale ponieważ łączy się z wieloma marzeniami jest jednocześnie powiązany z subiektywnością. Malec traktuje go jak żywą istotę, rozmawia z nim, czasem kłóci się z misiem, obraża się, złości się na niego a potem go przeprasza, godzą się i znów są nierozłączni. Ten miś jest fajny, jedyny, inne misie już nie są takie fajne, bo są obce i nie takie jak ten jego, jego prawdziwy przyjaciel. Bez misia dziecko nie może iść spać, zasypiając przytula go do siebie bo wtedy czuje się bezpiecznie. Gdy miś jest obok świat wydaje się w porządku, kiedy miś znika malec czuje się samotny.

Kiedy ludzie dorastają część z nich robi to jedynie fizycznie. Nie dorastając duchowo przez całe życie potrzebuje takiego właśnie pluszowego misia. Wizerunki Boga w świątyniach to właśnie takie misie na ich dorosłe życie. Kiedy chrześcijanin idzie do swojej świątyni widzi tam coś, czego nie dostrzega muzułmanin. Mimo iż przedmiot ten znajduje się w świecie zewnętrznym, wyznawca projektuje na niego swoje subiektywne przekonania, służy mu on jako ekran, dzięki czemu ma znowu tego swojego pluszowego misia.

Interesujące że zawsze kiedy ktoś się boi, zaczyna przypominać sobie o Bogu, przez co Bóg staje się produktem ubocznym ludzkiego strachu. Gdy jest dobrze i bezpiecznie potrzeba religii jest dużo mnie odczuwalna. Być może modlitwa dodaje otuchy i wystarczy wyobrażenie sobie, że jest ktoś kto nas wysłucha powoduje sam mechanizm psychologiczny w którym odczuwa się lekką ulgę i odprężenie.

Weźmy muzułmańską, chrześcijańską i hinduistyczną koncepcję raju. Mówi ona o tym, że wszystko czego człowiek musi sobie odmawiać w tym życiu otrzyma w niebie w nadmiarze. Muzułmanie powstrzymują się od picia napojów alkoholowych a w ich niebie czekają na nich rzeki wina. Czy to nie absurdalne? Jeśli coś ma etykietkę bycia złym to jak może się nagle stać dobre w niebie?

Wszystkie tego typu religie opierają się na teologii. Pojawiają się pandici, ludzie którzy próbują dowieść istnienia Boga z pomocą logiki uważając iż coś co jest poza rozumowe można dowieść rozumem. Zaczynają tworzyć wyznania wiary, dogmaty, kościoły, dociekać "Co też Jezus miał na myśli", dając coś intelektualnego ale nie wypływającego z prawdziwego doświadczenia. Przypomina to próbę żeglowania w papierowej łódce. Życia nie zrozumiesz za pomocą logiki. Wywodzi się z niej filozofia, lecz nie prawdziwa, wewnętrzna duchowość. Podobno to diabeł jest niesłychanie konsekwentny i logiczny, prawdziwy Bóg niekoniecznie.