piątek, 2 października 2009

JA I NIE JA

„Ci, których umysł cichy jest i niewzruszony, już pokonali narodziny i śmierć. Dla tego, kto pokonał umysł, umysł ten jest najlepszym przyjacielem; ale komu się to nie powiodło, temu umysł będzie największym wrogiem” Bhagvad Gita

To, co uważamy za „ja”, zmienia się z chwili na chwilę. W momencie szkody była inna myśl i masa molekuł, które uważały się za "ja", podczas gdy to co jest uznawane teraz za "ja" to zupełnie inne myśli i inny zespół molekuł, należące jednak ciągle do tego samego procesu. Zatem, jedna istota skrzywdziła drugą, a gniewa się całkiem inna również na zupełnie inną. Czyż to nie jest niedorzeczna sytuacja?

Myśl „ja jestem” - jest nietrwałym stanem. Myśl „ja nie jestem” - jest nietrwałym stanem. Myśli, wspomnienia, świadomość myślenia, ciało samo w sobie, nasze emocje - wszystko to się zmienia. Dlatego tu i teraz, bądź świadom tego, że wszystko, czego jesteśmy świadomi, ulega ciągłym zmianom.

Jak to sprawdzić? Wtedy kiedy myślisz jesteśmy czymś innym. Wtedy, kiedy przestajesz myśleć jesteśmy tym samym. Czystą świadomością, obserwatorami zjawisk.

Wszyscy czasem doświadczamy uczucia gniewu. Często, w codziennych działaniach, czujemy zdenerwowanie. Na kogoś, na coś lub z jakiejś przyczyny. Nie wolno nam pozwolić sobie na to, by uczucie to przebywało zbyt długo w naszym umyśle. W jaki sposób rodzi się w nas negatywne uczucie?

Ponownie, po zbadaniu problemu, jasne i oczywiste staje się, że czujemy się nieszczęśliwi zawsze wtedy, gdy ktoś z naszego otoczenia zachowuje się w sposób, który się nam nie podoba, gdy dzieją się wokół nas rzeczy, których nie lubimy. Wydarza się coś niechcianego i dlatego rodzi się w nas napięcie. Z kolei nie wydarzają się rzeczy, których pragniemy, na drodze do nich pojawiają się jakieś przeszkody i w tej sytuacji również rodzi się w nas napięcie.

Przez całe życie dzieją się rzeczy niechciane, natomiast nie dzieją się rzeczy chciane - reagujemy na to napięciami, stresami i ten proces stałej, negatywnej reakcji prowadzi do skłębienia się napięć i stresów w jeden wielki gordyjski węzeł negatywności, sprawiający, że cała nasza mentalna i fizyczna struktura jest przesycona negacją. Życie może stać się przez to pełne udręki i cierpienia.

Kim jest Twój wróg? Twój wróg nie istnieje, to jedynie Twoja projekcja na temat przekonań innej osoby powoduje, że powstaje iluzja konfrontacji własnych przekonań, które są odmienne od przekonań drugiej osoby. Jedynym Twoim "wrogiem" jest więc twoja własna osobowość, która projektuje wroga poza Tobą. Tym samym, w praktyce patrzymy na wszechświat taki, jaki jest odbijany w naszym umyśle. Nie ma znaczenia, czego doświadcza ktokolwiek inny. To osobowość broni samej siebie. Nic poza tym.

Mamy w zwyczaju po prostu reagować w określony sposób i uznawać za pewnik, że wszystkie nasze „ja jestem” i „ja nie jestem” - są prawdą. Tworzymy siebie, jako osobowość i przywiązujemy się do naszych wspomnień. Pamiętamy rzeczy, których się nauczyliśmy i te, które uczyniliśmy. Uogólniając, lepiej pamiętamy te skrajne, łatwiej zapominamy o tych błahych. Więc jeżeli robimy niemiłe, okrutne i głupie rzeczy, mamy niemiłe wspomnienia. Czujemy się zawstydzeni lub winni. Jeżeli natomiast jeśli z naszego punktu robimy rzeczy dobre lub dobroczynne, mamy pozytywne wspomnienia w naszym życiu. Całość jest iluzją, póki tego nie odkryjemy.

Z początku winni jesteśmy zadręczać tym nasze umysły, ponieważ nasze umysły posiadają obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju nieużytecznych zjawisk: troski o to lub tamto, zwątpienia, złości, mściwości, zawiści, strachu, otępienia, niezliczonych odcieni głupoty. Dysponujemy chorobliwymi umysłami, które są ogarnięte obsesją na punkcie spraw, jakie wywołują nasze cierpienie i jakie doprowadzają do trudności w naszym życiu. Mężczyzna ma pewne poglądy i upodobania w stosunku do kobiety, a kobieta ma pewne poglądy i upodobania w stosunku do mężczyzny. To jest, po prostu, właściwe dla danej jednostki. Poza iluzją „żeński”, czy „męski” to jedynie pojęcia, odczucia, percepcja umysłu.

Jakkolwiek bardzo byśmy nie rozpieszczali ciała wszystkimi pięcioma pasmami przyjemności zmysłowej, nigdy nie będzie ono wdzięczne. Nigdy nie będzie się zachowywało tak, jakbyśmy chcieli. Ilekroć byśmy go nie myli, będzie się brudziło. Ile byśmy go nie karmili, będzie głodne i zmęczone. Choruje, starzeje się, traci piękno i siłę. Nigdy nie podlega naszej kontroli. Dlatego też nie jest warto ulegać pragnieniu tego ciała, nazywania go „ja” i „moje”.

Nasze społeczeństwo nauczyło nas jak zapełniać umysł, zapchać go ideami, uprzedzeniami, żalami, przewidywaniami i oczekiwaniami — to społeczeństwo parające się napełnianiem naczyń. Spójrzcie na księgarnie wypełnione po brzegi wszelkimi informacjami, jakie pragnęlibyście zapewne poznać, opublikowanymi w niezwykle przyjemnych oprawach z obrazkami oraz ilustracjami… Albo możemy zapełnić nasze umysły słuchaniem muzyki, oglądaniem telewizji, internetem, pójściem do kina, czytaniem gazet… To dobry sposób na zapełnienie waszych umysłów — ale przyjrzyjcie się temu, co się drukuje w gazetach. Odwołują się one do niższych ludzkich instynktów i działań — wszystko na temat przemocy, wojen, korupcji i perwersji, a także plotek. Im bardziej udziwnione tym lepiej sprzedawalne. Zabawne jest społeczeństwo w którym biali usiłują identyfikować się z kulturą, muzyką, ubiorem i emocjami czarnoskórych, którzy dla odmiany kopiują w swoich strukturach gangów modele franczyzowo - korporacyjne wypracowane przez białych. Swego czasu krążył dowcip dlaczego Michaela Jacksona tak długo nie pochowano. Odpowiedź, dlatego że postanowiono go sprzedać po kawałku na e-bayu jest tylko z pozoru zabawna. Jest swoistą prawdą wynaturzeniu globalnego społeczeństwa XXI wieku.

Kiedy umysł jest pusty, postawcie pytanie: „Kim jest ten, który odpuszcza?”. Zadajcie pytanie, spróbujcie odkryć, kto to jest, co to jest, co odpuszcza. Pielęgnujcie ten stan niewiedzy używając słowa „Kto?”, „Kim jestem?”, „Kto odpuszcza?”. Pojawi się stan niepewności; pielęgnujcie go, pozwólcie mu się przejawić… i dochodzi do głosu pustka, próżnia, stan niepewności, w którym umysł po prostu pozostaje czysty i nieokreślony.