sobota, 17 października 2009

OBIEKTYWNE POSTRZEGANIE

„Nasz opis natury nie ma na celu odkrycia rzeczywistej esencji zjawisk, lecz po prostu odkrycie, o tyle, o ile to możliwe, relacji między licznymi aspektami naszej egzystencji” H.D. Bohr

Już w starożytnej Grecji zwolennicy Platona i jego ucznia Arystotelesa toczyli spór o rzeczywistość w jakiej istnieli i kwestię realności bądź nierealność otaczających ich zjawisk, o obiektywność rzeczywistości. Platon nauczał, że fizyczne zmysły zaciemniają percepcję wszechświata poprzez fakt, że jesteśmy ucieleśnieni przez co nasza percepcja jest zniekształcona, niedokładna i iluzoryczna.

Dziś możemy to potwierdzić opierając się choćby na badaniach związanych z postrzeganiem świata przez zwierzęta. Pies może widzieć po zmroku ponieważ jego oczy są bardziej wrażliwe na światło podczerwone niż u człowieka, gołąb może odbierać promienie ultrafioletowe, których nie widzimy a nietoperz kontaktuje się ze światem za pomocą nadawania i odbierania sygnałów dźwiękowych. Stąd wniosek, że ich obraz świata musi być kompletnie odmienny od naszego.

Podczas pracy nad poziomem ciała i zmysłów Platon stwierdził, iż nigdy nie będziemy mogli doświadczyć rzeczy, takimi, jakimi są "w rzeczywistości", nauczając, że istnieje bardziej doskonałe, niematerialne królestwo istnienia, wiecznych i niezmiennych idei. Zachodnia, proarystotelesowska modła pojmowania świata została zdefiniowana przez Galileusza, który napisał że wszystko co nie jest wynikiem badań dających się zmierzyć i kwantyfikować właściwości od strony materii nie posiada naukowego charakteru.

W czasach współczesnych używa się instrumentów naukowych, komputerów, aby maksymalnie rozszerzyć moc postrzegania, znakomita większość naukowców podziela podstawowy pogląd na świat Galileusza - to czego nie obejmujemy logicznie nie istnieje. Studiując wywody przedstawicieli „poważnej nauki”, którzy komentują coś, co w ich obrazie świata jest "mniej naukowe", rzuca się w oczy ich stronniczość i tworzenie swoistych teorii na temat teorii. A przecież słowo nauka ma łacińskie korzenie w słowie scire, co znaczy wiedzieć.

Do czasu słynnego eksperymentu EPR, firmowanego min. przez Einsteina, mającego w założeniach obalić „niearystotelesowe” założenia fizyki kwantowej, nic nie przeczyło temu, iż można zmierzyć, zważyć i ujednolicić wszystko w ramach tzw. zachodniej logiki w ramach pro-Galilejskiego paradygmatu. Paradoks wielkości kwantowej, mierzonej zmienną, która nie ma ustalonej wartości, a dopiero pomiar ją ustala, wprowadziło dużo zamieszania do tej idei. Elektron, będący przed pomiarem zarówno falą jak i cząsteczką, opiera się bardziej na prawdopodobieństwie jego istnienia (bądź nieistnienia) w określonym miejscu, niż na jego trwałej i materialnej formie. Było to kompletnie sprzeczne z zasadami zachodniego spojrzenia na naukę.

Stwierdzono istnienie pewnych cząstek elementarnych, których właściwość polega na tym, że przy dokonaniu pomiaru wartości jakiejkolwiek składowej ich spinu, dla obu cząstek względem tego samego kierunku, otrzymujemy zawsze przeciwstawne wyniki. Jeśli nawet takie cząstki oddalimy od siebie, a potem zmierzymy ową składową jednej z nich, to pomiar da nam nie tylko jej wartość, ale jednocześnie wartość składowej spinu pozostałej. Ciekawe. Ponieważ dla owej cząstki przed pomiarem składowe spinów są całkowicie nieokreślone, mamy zatem pewnego rodzaju oddziaływanie, rozchodzące się natychmiastowo, na dowolną odległość, bez zachowania dogmatu maksymalnej prędkości światła jako najszybszego możliwego sposobu przekazania informacji. Doświadczalnie potwierdzono, że nawet w przypadku, kiedy owe cząstki odległe są od siebie o kilkadziesiąt kilometrów, określenie spinu jednej z nich powoduje natychmiastowe ustalenie spinu dla cząstki skorelowanej. Wygląda na to, że sam fakt dokonania pomiaru, pojawienia się obserwatora, powoduje ustalenie rzeczywistości w którejś z form, sprowadzenie jej do wartości mierzalnej, która wcześniej mierzalna w żaden sposób nie była.

Najbardziej istotny w tej układance jest fakt, iż aby dokonać pomiaru musisz dostarczyć mierzonemu układowi energii. Najczęściej jest to foton, elementarna cząstka światła, gdzie im więcej jej dostarczysz wpływając na mierzony obiekt, tym większy jest wynik zjawiska fizycznego, mierzonego prawdopodobieństwem, polegającym na przebywaniu określonego elektronu w określonym miejscu. Tym samym uzyskujesz bardziej precyzyjny wynik pomiaru. Jednak im bardziej chcesz zredukować nieokreśloność owej pozycji elektronu, oświetlając go fotonami o wysokiej energii, tym bardziej zakłócasz jego wcześniejszy stan energetyczny. Jeśli dostarczymy mu energii o mniejszej energetyczności wtedy co prawda mniej zakłócimy jego ruch, ale jednocześnie zwiększymy nieokreśloność jego pozycji.

Mówienie o „obiektywnej” rzeczywistości, która istniała by bez braku wszelkich obserwacji nie ma więc żadnego sensu. Nie jesteśmy biernymi obserwatorami świata atomowego i subatomowego, ale pełnoprawnymi aktorami, biorącymi udział w przedstawieniu. Jednocześnie przecież każdy obiekt makroskopowy, jaki można zaobserwować, jest złożony z cząstek elementarnych, które są podporządkowane kwantowej nieoznaczoności a przez co są bardziej puste niż wypełnione masą. Jądro atomu, mające 99,9% jego masy, zajmuje tylko 0,2% jego objętości, co powoduje iż każdy z fizycznie istniejących przedmiotów tylko w ułamku procenta jest materialny. Zaskakujące, także w innym kontekście.

Jak udowodniono, bieg czasu jest zmienny, relatywny w stosunku do prędkości z jaką porusza się obiekt w stosunku do prędkości światła. Przy 87% owej prędkości czas dla rozpędzonego obiektu płynie dwa razy wolniej, przy 99% czas zwalnia siedmiokrotnie a przy 99,9% już 22,4 raza. Ciekawe jak się to ma do samej prędkości z jaką poruszasz się Ty wraz ze swoją planetą w przestrzeni kosmicznej. Ziemia dookoła Słońca leci się z prędkością 30 kilometrów na sekundę, Słońce krąży wokół centrum Drogi Mlecznej 230 kilometrów na sekundę. Sama Droga Mleczna wpada z prędkością 90 kilometrów na sekundę na Andromedę, Grupa Lokalna, zawierająca naszą Galaktykę i Andromedę leci z prędkością 600 kilometrów na sekundę w kierunku Gromady Panny, która z kolei pędzi ku gigantycznej aglomeracji galaktyk zwanej Wielkim Atraktorem. Z jaką prędkością się więc poruszasz, pozornie nie poruszając się i jak relatywny jest Twój czas i obiektywne postrzeganie?